Neolamprologus leleupi
Nazwa angielska:
  • Lemon cichlid
  • Nazwa polska:
  • Szczelinowiec Leleupa
  • Podział geograficzny:
  • Tanganika
  • Podział systematyczny:
  • Pseudocrenilabrinae
  • Polskie synonimy:
  • Łacińskie synonimy:
  • Lamprologus leleupi
  • LELEUPI CZY LONGIOR?
    Szczelinowiec Leleupa to jeden z częściej hodowanych gatunków pochodzących z jeziora Tanganika. Można powiedzieć, że spora część akwarystów zakładających swoją pierwszą “Tanganikę” zaczynała od hodowli właśnie tego przedstawiciela plemienia Lamprologini.
    Opisano trzy jego podgatunki: Lamprologus leleupi leleupi (Poll, 1956), Lamprologus leleupi longior (Staeck, 1980) i Lamprologus leleupi melas (Matthes, 1959). W 1986 roku belgijski ichtiolog Max Poll, dokonując rewizji systematyki pielęgnic tanganickich, zmienił nazwę Lamprologus na Neolamprologus oraz podniósł Neolamprologus longior do rangi gatunku. Neolamprologus melas, który jest ciemnobrązowy, został uznany zaś za synonim żółtopomarańczowego Neolamprologus leleupi. Oba taksony różnią się właśnie kolorem, a dokładniej występowaniem czarnego pigmentu. U N. melas pigment ten przeważa nad żółtym, powodując ciemnobrązowe ubarwienie. U N. leleupi, które są żółtopomarańczowe, brak czarnego pigmentu. Co do Neolamprologus longior – ma on niższe i bardziej wydłużone ciało od wcześniej wymienionych.
    Ad Konings w “Cichlid Yearbook – Volume 3/1993” wyraża odmienną opinię, twierdząc, że Neolamprologus longior nie jest odrębnym gatunkiem, a jedynie populacją Neolamprologus leleupi. Na tym nie koniec zamieszania. W nr 1 czasopisma “Akwarium” z 1987 w artykule B. i A. Wiecheckich można przeczytać: “Uważamy też, że wszystkie spotykane obecnie w Polsce ryby, zaliczane przez swych właścicieli do gatunku Lamprologus leleupi należą do podgatunku L. leleupi longior. L. leleupi leleupi mają bowiem ciało bardziej krępe i krótsze od L. leleupi longior, a ubarwienie jaśniejsze, cytrynowo-żółte”.
    Jak widać, także polscy akwaryści mieli problemy z określeniem tożsamości tego gatunku i ustaleniem, czy hodują “leleupy” czy “longiory”. Wydaje się jednak, że Konings ma rację, więc w sytuacji, gdy N. longior utraci status gatunku, a zastanie uznany za odmianę N. leleupi, takie rozważania utracą na znaczeniu.

    WARUNKI HODOWLI I ZACHOWANIE
    Gdy zakładałem trzy i pół roku temu akwarium biotopowe z rybami z jeziora Tanganika, nie było zbyt dużego wyboru gatunków. 240-litrowe akwarium o długości 120 cm, z wystrojem w postaci rumosza skalnego tworzącego liczne groty i szczeliny ułożonego przy tylnej ścianie, zasiedliłem naskalnikami Marliera, księżniczkami z Burundi, kilkoma Altolamprologus compressiceps i 5 sztukami szczelinowców Leleupa.
    Dość szybko księżniczki z Burundi ze względu na swój wojowniczy charakter i spowodowanie zgonu kilku ryb usunąłem z mojej “tanganiki”, a na ich miejsce wpuściłem 5 młodych 4-centymetrowych frontoz. Szczelinowce Leleupa nie należą do ryb agresywnych. Tolerują inne gatunki, nie wdając się z nimi w większe utarczki. Wyjątkiem jest okres rozrodu, kiedy samiec broni terytorium lęgowego przed każdym intruzem, zaś samica bezpośrednio ikry, larw lub narybku.
    Bardzo silna jest natomiast agresja wewnątrzgatunkowa tych ryb. Dominujące samce zajmują bardzo duże terytoria, na których nie tolerują innych samców lub niegotowych do tarła samic. W zbyt małym akwarium słabsze osobniki mogą być skazane na wegetację w jakimś kącie akwarium.
    Doskonałym towarzystwem dla “leleupów” są wszystkie naskalniki. Wynika to z faktu, że zajmują w akwarium inne miejsca. O ile naskalniki są ściśle związane ze skałami i szczelinami między nimi, od których rzadko się oddalają, o tyle szczelinowce Leleupa chętnie przebywają wokół takich skalistych miejsc, czy wręcz w oddaleniu od nich, w szczelinach skalnych zaś szukają schronienia i rozmnażają się. Innymi polecanymi do wspólnej hodowli mogą być ryby z rodzajów: Altolamprologus, Cyprichromis, Paracyprichromis czy Xenotilapia. Neolamprologus leleupi nie jest wymagający, jeśli chodzi o parametry fizyko-chemiczne.
    Temperatura wody powinna mieścić się w granicach 25-27°C, twardość węglanowa około kilkunastu stopni w skali niemieckiej, twardość ogólna bez większego znaczenia. pH dla ryb pochodzących z jeziora Tanganika nie powinno być niższe niż 8,0, a najlepiej, gdyby wynosiło 8,5, ale trzeba pamiętać, że “leleupy” dostępne w handlu w większości przypadków są hodowane od wielu pokoleń w akwariach na naszej “kranówce”. Dla nich pH około 7,5 również będzie dobre, zaś pH 9,0 normalne dla ryb z Tanganiki może takim udomowionym “leleupom” wręcz zaszkodzić, podobnie jak woda mocno zanieczyszczona związkami azotowymi.
    Jeśli nie odpowiada im jakość wody, są zestresowane, źle karmione czy chore, ich zwykle jaskrawożółtopomarańczowe ubarwienie zmienia się na brudnopomarańczowe, a jest to znak, że w akwarium dzieje się coś złego i konieczna jest interwencja.

    ROZMNAŻANIE
    Neolamprologus leleupi jest rybą o wylęgu otwartym. W okresie rozrodu dobierają się pary, ale nie są to związki trwałe i trwają zwykle od tarła do odchowania narybku. Ikra składana jest w szczelinach i grotach skalnych, ale także w łupinach orzecha kokosowego z wydrążonym niewielkim otworem, odwróconej do góry dnem doniczce czy też – jak było w moim przypadku – dużej muszli.
    Z czasem zbiornik o długości 120 cm stał się za ciasny dla frontoz i całą obsadę przeniosłem do nowego (180 cm dł.). Do tarła w moich akwariach dochodziło dość często. Jednak z poszczególnych miotów w zakamarkach skalnych przeżywały tylko pojedyncze egzemplarze. Sytuacja ta zmieniła się, gdy do akwarium włożyłem dużą muszlę przywiezioną znad morza. Od razu wzbudziła zainteresowanie dobranej pary, która zaczęła inspekcję nowego obiektu z zewnątrz, a później nieśmiało zapuszczała się coraz bardziej w głąb muszli. Po jakimś czasie samica na dobre zadomowiła się w muszli, której prawie nie opuszczała, a samiec patrolował terytorium wokół, nerwowo reagując na każdego intruza. Obrywało się zarówno ponad dwudziesto-centymetrowym frontozom, jak i mojej ręce podczas sprzątania w akwarium. Mniej więcej po tygodniu w muszli można już było zobaczyć pływający narybek, który każdego dnia śmiało zapuszczał się coraz dalej. Rodzice nie bardzo mogli sobie poradzić z zatrzymaniem przy sobie krnąbrnej młodzieży, która nieświadoma zagrożenia ze strony Altolamprologus calvus hodowanymi w akwarium z “leleupami”, z dnia na dzień stawała się coraz mniej liczna, by mniej więcej po tygodniu przejść do historii.
    Rodzice niezrażeni takim obrotem sprawy dość szybko, bo po jakimś tygodniu przystąpili ponownie do tarła. Parametry wody w tym okresie w akwarium były następujące: temperatura 27°C, pH 7,5-7,8, twardość węglanowa 13° a twardość ogólna 17°.
    Trudno mi ocenić, ile sztuk ikry samica złożyła wewnątrz muszli, ale w literaturze można znaleźć informacje, że jest to zwykle od 50 do 200 ziaren. Po nieco ponad tygodniu od tarła u wylotu muszli pojawił się narybek.
    Tym razem przystąpiłem od razu do działania. Przez pierwsze trzy dni przy pomocy strzykawki do wnętrza muszli podawałem rozcieńczony w wodzie pokarm dla narybku (Sera Micron). Gdy młode zaczęły coraz śmielej oddalać się od muszli, postanowiłem zadziałać radykalniej. Wieczorem po zgaszeniu światła, kiedy małe “przecinki” pochowały się w muszli, przeniosłem ją wraz z całą zawartością do osobnego 40-litrowego akwarium, w którym mogły dalej bezpiecznie się rozwijać. Obfite karmienie głównie oczlikiem oraz prawie codzienne podmiany 1/3 objętości wody dały świetne rezultaty i narybek dosłownie rósł w oczach.
    W międzyczasie muszla wróciła do dużego akwarium i odbyło się w niej kolejne tarło. Jak się domyślam dzięki zdobytemu doświadczeniu, rodzice teraz wykazują dużo większą skuteczność w pilnowaniu narybku i już zupełnie bez mojej ingerencji dość spora grupa narybku rozwija się towarzystwie Altolamprologus calvus, frontoz i naskalników Marliera. Co ciekawe, mniej więcej dwutygodniowy narybek tego naskalnika opuścił kryjówki w szczelinach skalnych i przyłączył się do grupki narybku “leleupów” podobnej wielkości. Dość to zaskakujący widok, ale widać instynkt podpowiada młodym naskalnikom, że szansa przeżycia w grupie pod opieką przybranych rodziców jest większa.

    Andrzej Zabawski.
    Artykuł pierwotnie ukazał się w nr 44 (05/2003) miesięcznika Nasze Akwarium.

    Galeria
    (kliknij obrazek żeby powiększyć)